Kozie Grzbiety

Kozie Grzbiety

Jeden z najbardziej malowniczych szlaków Karkonoszy po stronie naszych sąsiadów – Czechów. Wędrując granią, można podziwiać przepiękne panoramy całych Karkonoszy. Trasa początkowo prowadzi przez las, po kamienistych ścieżkach. My swoją wyprawę rozpoczęliśmy znacznie wcześniej, podążając zielonym szlakiem od zapory Elbe Dam, przechodząc przez Szpindlerowy Młyn. To miasto tętni życiem przez cały rok. Latem stanowi doskonałą bazę wypadową na liczne szlaki, oferując mnóstwo wyciągów ułatwiających dotarcie na wyższe partie gór, a zimą jest jednym z najpopularniejszych miejsc do uprawiania sportów zimowych.

Zapora Szpindlerowy Młyn

Trasa

Samochód można bezpłatnie zaparkować przy zaporze, co zdecydowanie polecam, choć miejsc jest tam ograniczona liczba. W centrum Szpindlerowego Młyna wszystkie parkingi są płatne. Jednak przy dawnym pensjonacie Panorama znajduje się pusty plac, na którym, według informacji z internetu, również wiele osób parkuje. My rozpoczęliśmy trasę z apartamentów, w których nocowaliśmy; informacje o naszym noclegu znajdziecie na końcu wpisu. Z zielonego szlaku prowadzi strome podejście z miasta do wejścia na szlaki. Do samego szczytu podążamy czerwonym szlakiem. W środku lasu znajduje się drewniany plac zabaw dla dzieci, wyposażony w kilka atrakcji, które na pewno umilą im wędrówkę.

Trasa z: Přeherada na Labi | mapa-turystyczna.pl

Po pokonaniu pozornie najwyższego wzniesienia w mieście czeka nas chwilowe wypłaszczenie oraz przyjemny czerwony szlak, prowadzący asfaltową drogą między pensjonatami. Nieco wyżej przebiega także żółta trasa, która wiedzie bardziej przez las. Może się wydawać, że wychodząc na otwartą grań, kończy się cała trasa.

Trasa na Kozie grzbiety

Tak naprawdę to dopiero początek. Szlak jest dość kamienisty – miejscami starannie ułożony, a w innych stanowi prawdziwe wyzwanie dla naszych kostek. Jednak nie spotkałam piękniejszej i bardziej malowniczej trasy w okolicy. Co jakiś czas na drodze pojawiają się metalowe schodki i poręcze, które znacznie ułatwiają wspinaczkę.

Do samego szczytu prowadzi otwarta grań, która uprzyjemnia wspinaczkę. Na szlaku spotkaliśmy niewiele osób, zdecydowanie więcej było ich dopiero podczas dalszej wędrówki za szczytem. Wielką zaletą jest to, że po czeskiej stronie wyższych partii Karkonoszy naprawdę panuje spokój. Brak tłoku na trasach pozwala każdemu iść własnym tempem, bez nieustannego poczucia czyjegoś oddechu za plecami.

Szczyt Kozie Grzbiety

Na szczycie znajduje się polana oraz tabliczka z nazwą wierzchołka. Za nią ukryta jest ścieżka prowadząca do punktu widokowego na Kozi Grzbiet. Wokół rozmieszczone są ławki ze stolikami, gdzie można wygodnie zjeść posiłek na świeżym powietrzu. Na same Kozie Grzbiety jest zakaz wejścia.

Szczyt Kozie Grzbiety

Schodząc ze szczytu i robiąc pętlę, warto zatrzymać się w Schronisku Luční Bouda – czeskim schronisku górskim. Można tam spróbować domowych ciast, kiełbas oraz napić się kawy, herbaty lub tradycyjnego czeskiego piwa. Schronisko jest dobrze wyposażone, oferując nie tylko miejsca noclegowe, ale także strefę wellness. Wykonane w nowoczesnym stylu, zapewnia liczne miejsca do odpoczynku i znajduje się w doskonałej lokalizacji z pięknym widokiem na Śnieżkę oraz torfowiska subalpejskie. Jeśli po takiej wędrówce czujecie się na siłach, warto przedłużyć wycieczkę i zdobyć szczyt Karkonoszy.

Naszą wędrówkę kończymy powrotem ze schroniska niebieskim szlakiem prowadzącym przez Dolinę Białej Łaby. Zdecydowanie polecam przejść tę trasę w taki sposób, jaki wybraliśmy, a nie odwrotnie, ze względu na ukształtowanie szlaku. Zejście niebieskim szlakiem było znacznie łatwiejsze niż wejście. Trasa prowadzi wzdłuż ujścia potoku, a przez cały czas towarzyszy nam szum spływającej wody z górnych partii. Zimą należy zachować ostrożność, ponieważ na tym odcinku występuje ryzyko lawin. Kolejnym punktem na trasie było schronisko Bouda Bílé Labe. Gdy tam dotarliśmy, schronisko było już zamknięte, jednak działa tam restauracja, w której można coś zjeść.

Na końcu naszej trasy znajdował się potężny wodospad, przy którym zatrzymaliśmy się na moment, by wsłuchać się w szum spadającej wody.

Gastronomia i nocleg

Naszą podróż kończymy w Szpindlerowym Młynie. Gorąco polecam zatrzymać się na posiłek w restauracji Farma, z pięknym widokiem na stoki. Atmosfera miejsca naprawdę przypomina prawdziwą farmę – krzesła zdobi tapicerka w wzory krów, a jedzenie jest wyjątkowo smaczne. Widoki i obsługa na najwyższym poziomie sprawiły, że cena była w pełni uzasadniona. Szczególnie polecam spróbować tamtejszych burgerów, dostępnych również w wersji bezglutenowej.

Widok z Restuaracji Farma

Miejsce, w którym się zatrzymaliśmy, to Golden Ridge Apartments. Apartament zrobił na nas ogromne wrażenie, zwłaszcza dzięki oknom sięgającym od podłogi aż po sufit. Wokół panowała cisza i spokój, ponieważ kompleks znajduje się na uboczu Szpindlerowego Młyna, tuż przy stoku narciarskim. Kuchnia oraz cały apartament były doskonale wyposażone. Zameldowanie przebiegło bezproblemowo dzięki kodowi do skrytki z kluczami.

Książeczka GOT PTTK

Punkty GOT: 31, Grupa Górska: S.05

Czy na szczycie znajdują się pieczątki? Pieczatki znajdują się tylko i wyłącznie w Schronisku Luční Bouda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *